Zespół Scarface

Piotr Brzezik (Pępek)
Piotr Brzezik (Pępek)

- Sokołowski zespół Scarface to Daniel Skonieczny (Murzyn) - gitara, Michał Czerkas (Misiek) - bas, Grzegorz Kowalczyk (Sowa) - perkusja, Piotr Brzezik (Pępek) - wokal. Właśnie wydali swoją płytę. Z tego też powodu przeprowadziłam wywiad z Miśkiem i Murzynem.

K.D.: Jak powstał Scarface?

Murzyn: W 1998 roku poszedłem z Grześkiem Kowalczykiem na szkolne przedstawienie w Siwej, gdzie zobaczyliśmy, jak grają różne zespoły. Nauczyciel, Bogdan Kwiatkowski, stwierdził, że przydałaby mu się jakaś kapela. Nie miałem pojęcia o grze na gitarze, Grzesiek nie miał pojęcia o grze na perkusji (myślałem, że to ja będę na niej grał), ale poszliśmy na pierwszą próbę. Tam właśnie pierwszy raz miałem w ręku gitarę. Grzesiek chodził na lekcje perkusji, ja uczyłem się grać na gitarze u Świdra.

Misiek: Powiedz, czego się uczyliście, ha, ha, ha?

Murzyn: I tak to się zaczęło. Graliśmy różne kawałki w szkole. Później przyszło nam do głowy, aby założyć swoją kapelę. No i zrobiliśmy to. Skład był ciekawy. Ja grałem na gitarze, Sowa na perkusji, doszedł też basista - Wojtek Wała. Śpiewał szkolny chórek - ok. 10 dziewczyn. Później pojawiła się myśl, żeby zrobić jakieś prywatne pomieszczenie, kanciapę, na próby. Wtedy Misiek przyszedł na wokal. Trwało to krótko, bo nie bardzo wychodziła nam współpraca z wokalem.

Misiek: No nie powiem, kto z kim się kłócił.

Murzyn: Musieliśmy układać teksty we czterech.... no i potem się rozpadliśmy. Druga kapela, którą założyłem to właśnie Scarface. Wcześniej nazywaliśmy się Magnes.

Misiek: Jaki magnes?

Murzyn: No tak. Nazywaliśmy się Magnes.

Misiek: To nas koleś nazwał tam tak. Zamiast Scarface napisał Magnes. Ale ty masz oślą pamięć, człowieku.

Murzyn: Później już przedstawili nas jako Scarface i zagraliśmy jako Scarface, a nie Magnes, czy jakiś szkolny zespół. Później doszedł do nas perkusista z LO, Paweł Więckowski i Michał Szajko. Wokalistką była Agnieszka Dametko. Nagraliśmy płytę i historia nieco się pochrzaniła, bo wokalistka zaszła w ciążę. Zespół się rozpadł. Nie daliśmy za wygraną. Graliśmy nadal, ale już bez basisty i perkusisty. W międzyczasie doszedł Sowa (grał na basie), a później Piotrek Brzezik na wokal. Pozbyliśmy się Wieńca, Sowa wrócił na perkusję, a Misiek został basistą. I tak jest do dzisiaj.

K.D.: Jak doszło do wydania waszej płyty?

Murzyn: Wszystkie teksty napisał wokalista.

Misiek: Perkusję zgadnij kto napisał.

K.D.: Perkusista?

Misiek: No właśnie.

Murzyn: Te teksty nie do każdego trafiają. Coś zawsze opowiadają. Nie ma tu tekstów o niczym. Wszystkie są o czymś. Staramy się grać muzykę, która nas wyraża; to co my czujemy, a nie to, czego oczekują od nas odbiorcy.

Misiek: Wychodzi nam to.

Murzyn: Chcemy wyrażać siebie.

K.D.: Długo powstawała ta płyta?

Misiek: Półtora roku.

Murzyn: Pierwszy kawałek ułożyłem półtora roku temu.

Misiek: Tyle, ile uczę się na basie grać.

Murzyn: Musieliśmy upraszczać kawałki, żeby basista mógł nadążać.

Misiek: Akurat. Wierzysz mu?

Nie ograniczamy się do jednego rodzaju muzyki. Przez te półtora roku nadal nie możemy określić jaki rodzaj muzyki gramy. Jak to powiedział koleś z Korna - muzyka jest zbyt płynnym tworzywem, by wpychać ją w sztywne ramy określonych stylów. My się tego nie trzymamy, ale samo to wychodzi. Nie da się określić. Jeden kawałek jest punkowy, drugi to ballada o miłości. "Ben Laden" jest bardzo rozrywkowy, dla wszystkich. "Zagłada" to był kawałek ułożony z cyklu 3 minuty. Niektóre były dopracowywane przez kilka miesięcy.

Murzyn: "Nie pytaj mnie" to piosenka, w której cały czas jest jakaś improwizacja.

Misiek: "Wstań i walcz" na początku miał być wolny.

Murzyn: Tak go zaplanowałem. Poszedłem na próbę, a chłopaki stwierdzili - znowu jakiś smęt.

Misiek: Zrobiliśmy punkowy. "Czarna rzeczywistość" - nad tym było śmiechu, ale to jeden z naszych najciekawszych utworów. Ja ci powiem, że wszystkie mi się podobają. Kiedy słucham tej płyty, co kilka dni zmienia mi się mój ulubiony kawałek. To zależy od nastroju.

Muzyka, którą przekazujemy, ma komuś coś powiedzieć. Człowiek musi umieć wyrazić to, co czuje. A to co Peter przekazuje, jest w bardzo dobrym stylu zrobione. Wokalistów może być dużo, ale ważne jest, co on ma we łbie, co zrobi, jaki tekst napisze.

K.D.: Jak było z nagrywaniem?

Murzyn: Szczególne podziękowania dla Radka Ś, który nam "ładnie" wszystko nagrał, ma duży talent i życzymy wszystkim takiego sukcesu.

K.D.: Kto zrobił okładkę?

Murzyn: Ciała udzielił Steć, zmontował Andrzej Markusz, dla którego wielkie podziękowania.

Nasza nazwa świadczy o tym, że ten zespół jednak coś przeżył - rozpadliśmy się, zaszliśmy w ciążę itp. Było wiele spraw poza zespołem, które miały wpływ na muzykę. Tę płytę uważamy za nasze demo, prezentację zespołu. Niedługo będzie też płyta z prezentacją multimedialną każdego z nas pod prysznicem dla tych, którzy kupią orginalną płytę.

K.D.: A jak było z koncertami?

Murzyn: Muszę przyznać, że nie wszystkie były udane. Graliśmy w niewielu miejscach. Daleko nie jeździliśmy. Kilka razy graliśmy w Sokołowie, Drohiczynie. Mamy zaproszenie na Wielką Orkiestrę w Sokołowie i Siedlcach. Nasza płyta znalazła się w Białymstoku, Radomskim Domu Kultury.

Misiek: Ostatnio graliśmy w Kasztelanie, bo przegląd rockowy nie odbył się z powodu deszczu. Aby nie zmarnować tego dnia, postanowiliśmy zagrać koncert właśnie w Piwnicy Kasztelańskiej. Kiedy koncert rockowy wreszcie się odbył i tak padał deszcz.

K.D.: Jakiej muzyki sami słuchacie?

Murzyn:Ja słucham jazzu, bluesa, rocka, metalu, hardcoru.

Misiek: Ja podobnie, z przewagą metalu np. Slayer, Hunter, Biohazard.

Murzyn: Gdyby wszyscy w zespole słuchali tego samego...

Misiek: ...to by była fleja i kicha.

Murzyn: Nasza muzyka byłaby nieciekawa.

Misiek: Jednolita.

Jeśli chodzi o naszą płytę, to chcielibyśmy uniknąć piractwa. Pieniądze ze sprzedaży płyty przeznaczymy głównie na sprzęt. Teraz Murzyn uczy chłopaka ze Sterdyni grać i będziemy mieć drugiego gitarzystę.

Tak w ogóle to fajnie jest!

Katarzyna Dereniowska

Płyta Scarface to osiem kawałków: "Bunt, Modlitwa, Ben Laden, Nie potrzebuję, Zagłada, Nie pytaj mnie, Wstań i walcz, Czarna rzeczywistość". Jest ona różnie oceniana. Większości się podoba, ale pojawiły się też głosy krytyczne. Nimi bym się nie przejmowała. Płyta rzeczywiście jest dobra. O wiele lepsza niż przedśmiertne propozycje tych wszystkich szpiegowatych mam. O ile można było się spodziewać takiej muzyki, to teksty zupełnie mnie zaskoczyły. Gratuluję autorowi pomysłów. Biorąc pod uwagę burzliwą historię zespołu, mam nadzieję, że nie zdarzy się nic, co spowodowało by jego kolejny rozpad. Pisząc o tej płycie, musiałabym ją cały czas chwalić. Najlepiej jednak każdy z was zrobi, kupując ją. I to tyle.

(kd)