Szlakiem Młota i Łupaszki - uzupełnienie

Article Index

CZĘŚĆ XVII

 

Jak wspomina Godlewski, w dniu 10.11.1944 r. major "Łupaszka" z częścią swych partyzantów V Wileńskiej Brygady przebił się przez granicę sowiecką do Polski. W kilka dni później do drzwi jego mieszkania zastukali dwaj oficerowie "Łupaszki": porucznik, Zygmunt Błażejewicz pseudonim "Zygmunt" i porucznik Lucjan Minkiewicz, pseudonim "Wiktor". Tego dnia Godlewski nawiązał współpracę z V Wileńską Brygadą AK. W tym czasie "Łupaszka" kwaterował z pozostałymi partyzantami we wsi Kiersnowo koło Brańska. Wiosną 1945 r. Godlewski postanowił poznać "Łupaszkę" z "Młotem". Spotkanie odbyło się we wsi Małyszczyn, przy lesie Ruda, w przyjaznej atmosferze. Towarzyszyli im porucznik "Zygmunt", porucznik "Wiktor" i inni partyzanci. Rozmawiano na różne tematy, przedstawiając w skrócie swe życiorysy. Po dłuższej rozmowie major "Łupaszka" zwrócił się do "Młota" z pytaniem:

- Czy ty kolego wyrazisz zgodę, by zostać w mojej brygadzie moim zastępcą?

"Młot", jakby przez chwilę zastanawiał się, a po kilku sekundach odparł:

- Tak, przyjmuję tę propozycję.

Potem podali sobie ręce, były całusy i ciepłe słowa, skromny poczęstunek ze swojskiej wędliny i kieliszek wódki. Zawarta wtedy przyjaźń i współpraca trwała blisko pięć lat, aż do śmierci obu dowódców.

W cztery lata później, 27 czerwca 1949 r. "Młot" znajdował się w pobliżu wsi Czaje Wólka. Towarzyszyli mu dwaj bracia Dybowscy: Czesław i Leopold. Przyszli do domu Bronisława Godlewskiego, oddalonego o kilkaset kroków od wsi. Gdy znaleźli się w mieszkaniu, "Młot" rzekł do Godlewskiego:

- Kolego "Dąb" (takiego pseudonimu używał Godlewski), zapraszam na moje imieniny. Będzie tam również "Huzar" ze swoim oddziałem.

Godlewski wysłuchał zaproszenia, lekko zmarszczył brwi i odparł: - Nie mogę wziąć udziału w tej uroczystości - mam w Brańsku ważne mleczarskie zebranie - muszę tam być.

Wtedy "Młot" rzekł:

- Ty kolego chcesz odwołać moje imieniny?

Gadlewski chciał na to odpowiedzieć, ale otwarły się drzwi i do izby wszedł brat Godlewskiego. Rozejrzał się po zebranych i zagadnął:

- Wy tu siedzicie a tam we wsi, w szkole jest zabawa taneczna. Oprócz młodzieży i gości jest tam również milicja (szkoła od domu Godlewskiego była oddalona około 400 metrów).

"Młot" słysząc słowa - milicja- podniósł się zza stołu, spojrzał na braci Dybowskich uzbrojonych w sowieckie pepesze i rzekł:

- Idziemy zlikwidować tych milicjantów!

Dybowscy zaczęli szykować się do wyjścia. Wówczas Godlewski krzyknął stanowczym głosem:

- Stać! Nie pozwalam na to!

W mieszkaniu zrobiło się lekkie zamieszanie. "Młot" i Dybowscy wyszli na podwórze. Godlewski za nimi. Gdy chciał się zbliżyć do "Młota", ten oddał nad jego głową trzy strzały. Wtedy Godlewski zwrócił się do Dybowskich i powiedział stanowczym głosem:

- Odebrać mu broń! Zaprowadzić do ziemianki w lesie!

Leopold Dybowski podszedł do "Młota" i zręcznym ruchem zabrał mu pistolet. Teraz cała trójka ruszyła w kierunku lasu. Godlewski został na podwórzu. Uszli około 400 metrów. Byli już blisko lasu, gdy "Młot" zatrzymał się i powiedział:

- Dalej nie pójdę! Idźcie przynieście mi papierosów!

Wtedy Czesław Dybowski wrócił szybko do domu Godlewskiego po papierosy, a Leopold został z "Młotem".

Po kilku minutach dotarł do domu Godlewskiego i przedstawił mu żądanie "Młota". Godlewski miał kilkadziesiąt papierosów, dał je więc partyzantowi, a ten szybko ruszył w kierunku lasu, gdzie mieli na niego czekać: "Młot" z Leopoldem. Niestety, "Młota" i Leopolda nie było w tym miejscu. Spojrzał w stronę lasu i tuż na jego skraju ujrzał postać "Młota". Nie zobaczył jednak swego brata Leopolda. Ruszył więc szybko do "Młota". Podszedł bliżej i spostrzegł leżącego na ziemi brata, a na ubraniu ślady krwi. Leopold dawał oznaki życia, miał otwarte oczy.

- Kto cię poranił, kto do ciebie strzelał? - miał zapytać brata.

- On - odparł Leopold, wskazując na "Młota".

Czesław błyskawicznie odciągnął zamek pepeszy i oddał całą serię strzałów do "Młota".

"Młot" upadł.

Tak o śmierci "Młota" opowiadał Czesław Dybowski. Ale czy naprawdę tak było? Można się domyślać, że gdy Leopold oddał pistolet "Młotowi", ten natychmiast go zastrzelił.

Według innej wersji "Młot" z Leopoldem przyszli do ziemianki w lesie. Tu "Młot" wyjął ukryty pistolet i strzelił do Leopolda, ponieważ Dybowscy zabrali mu broń i zechcą go oddać w ręce Urzędu Bezpieczeństwa.

Śmierć "Młota" przeraziła Godlewskiego. Spodziewał się, że wkrótce dowiedzą się o wszystkim władze bezpieczeństwa. Wspólnie z żoną zrobili trumnę i włożyli w nią ciało "Młota". Następnie Godlewski poszedł do lasu, by wybrać miejsce na grób. Dyskretnie wykopano tam dół i włożono trumnę. Przez kilkanaście dni Czesław Dybowski ukrywał się, bojąc się władz bezpieczeństwa i sympatyków "Młota". Potem udał się do Białegostoku i zameldował władzom wojewódzkim, iż to on zastrzelił "Młota". Wówczas odnaleziono grób "Młota", wykopano jego ciało i przewieziono do Białegostoku, by poddać je identyfikacji. Co się później stało z ciałem "Młota" - nie wiadomo. Były pogłoski, że je zakopano w lesie gdzieś koło Białegostoku. Mówiono też, że zawieziono je do Warszawy i ponownie badano, czy na pewno jest to ciało "Młota". Obecnie w pobliżu wsi Wólka Czaje na skraju rudzkiego lasu znajduje się symboliczny grób "Młota", postawiony przez tych, którzy prawie przez pięć lat byli pod jego rozkazami.

Na zakończenie fragment życiorysu Bronisława Godlewskiego. Urodził się w 1910 r. Służbę wojskową odbywał w 1932-1933 r. w Słonimie, w pułku piechoty. W 1939 r., w marcu, podczas mobilizacji ponownie został powołany do wojska. Gdy wybuchła wojna, w stopniu podoficera, jako szef kompanii brał udział w walkach pod Mławą. Następnie walczył w obronie Warszawy. Tu, podczas kapitulacji stolicy, dostał się do niewoli. Po kilku tygodniach zbiegł z obozu. W styczniu 1940 r. wrócił w swoje strony, w okolice Bielska Podlaskiego, który wówczas był pod okupacją sowiecką. Potem wstąpił do konspiracyjnej organizacji "Podlaskie Bataliony Śmierci". Po sześciu miesiącach sowieci wpadli na trop organizacji. Wówczas siedemdziesięciu członków tej organizacji, łącznie z Godlewskim zbiegło za Bug, na tereny okupowane przez Niemców. W 1941 r. po napaści Niemiec na ZSRR, Godlewski wrócił ponownie do domu i znów związał się z Armią Krajową, walcząc z niemieckim okupantem. W 1943 r. za zabicie niemieckiego szpicla został aresztowany ze 123 osobami jako zakładnik. Kiedy okazało się, że szpicel niemiecki był także szpiclem sowieckim i miał na piersiach tatuaż sierpa i młota, Niemcy zwolnili wszystkich zakładników.

W 1944 r., po wejściu Rosjan na tereny polskie, Godlewski wstąpił do WiN, współpracując z "Młotem" i "Łupaszką?. Aresztowany przez UB w 1946 r. przez jedenaście miesięcy siedział w więzieniu w Siemiatyczach, gdzie był okrutnie torturowany. Czekał go sąd pokazowy i wyrok - kara śmierci. Zanim to jednak nastąpiło, został przewieziony na dalsze badania do Białegostoku, a potem zwolniony w 1947 r. na podstawie amnestii. W 1955 r. ponownie go aresztowano i po sześciu miesiącach zwolniono.

Warto wspomnieć, że żona Godlewskiego - Anna również brała czynny udział w walce z okupantem niemieckim i sowieckim pod pseudonimem "Sarna". Gdybym chciał dokładniej opisać życiorys tych dwojga małżonków - to powstałaby książka średniej wielkości. Będąc już w podeszłym wieku, Godlewski zaczął pisać pamiętniki i wiersze. Jak wspomina, napisał kilka "brulionów". Część z nich znajduje się w Kurii Biskupiej w Drohiczynie.

W 2005 r. Bronisław Godlewski ukończył 95 lat. Jego żona, Anna - 89 lat. Niedawno obchodzili siedemdzesięciolecie pożycia małżeńskiego. Od dziesięciu lat mieszkają w Ostrołęce. Tam też mieszka najstarszy ich syn, ma 70 lat.

Marian Pietrzak

Marian Pietrzak
tel. (025) 781 24 66

Od redakcji: 30 grudnia 2008 r. zmarł Bronisław Godlewski, żołnierz AK Obwodu Bielsk Podlaski. Pogrzeb odbył się 3 stycznia 2009 r. na cmentarzu komunalnym w Wojciechowicach, pod Ostrołęką. Cześć jego pamięci!

Poniższy link dotyczy wspomnień córki o partyzancie Czesławie Dybowskim ps. "Rejtan" (zabójcy Władysława Łukasiuka "Młota") oraz (niestety tak jakoś szybko, przy okazji) wiadomości o śmierci Bronisława Godlewskiego ps. "Dąb" - żołnierza AK Obwodu Bielsk Podlaski, który im pomagał przetrwać trudne chwile...
Ciechanowiec OnLine - Subiektywny Niecodziennik: http://www.ciechanowiec.xorg.pl
Pozdrawiam - Janusz Szcześniak