Chcesz sprzedać, kupić, wynająć nieruchomość? Zaufaj profesjonalistom!

Reklama gazeta CITY 12718x90Sprzedaż domu, mieszkania czy nawet działki to wcale nie jest taka prosta sprawa, jak by się wydawało. Wiele osób myśli, że wystarczy pstryknąć aparatem czy telefonem komórkowym kilka zdjęć, napisać kilka zachęcających zdań o swojej nieruchomości, wrzucić na OLX, dominporta, czy OTODOM i już następnego dnia tabuny chętnych zwalą się oglądać naszą wspaniałą nieruchomość i będą się wręcz licytować, kto da więcej.

Niestety, rzeczywistość okazuje się bardziej brutalna, a nasze marzenia zostają dość szybko sprowadzone "do parteru". Ogłoszenie "wisi" w Internecie miesiąc – nikt się nie odzywa, trzy miesiące: ktoś zadzwoni, spyta o cenę, ile byśmy spuścili z oferty i... dalej nic. Zaczynamy się denerwować, dlaczego nie ma kupca? Ale nadal konsekwentnie utwierdzamy się w założeniu, że sprzedam sam swoją nieruchomość, a z ceny nie zejdę ani złotówki. Mijają kolejne miesiące a kupca ani widu, ani słychu. Po prostu nie ma. Wartość nieruchomości spada, cena zostaje obniżona i.. nadal nic. Mija rok, ponownie cena zostaje obniżona i to poniżej wartości rynkowej. Dlaczego? Bo oferta cały czas "wisi" na kilku portalach, cena ulega zmianie i potencjalny kupiec się zastanawia, co jest powodem, że nikt nie chce nabyć mojej nieruchomości? I myśli, że pewnie ma jakieś wady. Straciliśmy więc czas, wartość nieruchomości się obniżyła i nie dość, że nie sprzedaliśmy to jeszcze dołożyliśmy do tej nieruchomości. Dlaczego? Po pierwsze: w przypadku mieszkania co miesiąc musieliśmy opłacać czynsz, doszły też opłaty za umieszczenie ogłoszenia na płatnych portalach internetowych i w efekcie końcowym wyszło, że sprzedając naszą nieruchomość przez rok ponieśliśmy większe koszty niż byśmy zapłacili wynagrodzenie dla profesjonalnego agenta nieruchomości, który nie dość, że podjąłby działania marketingowe celem sprzedaży tej nieruchomości na swój koszt, to wynagrodzenie zapłacilibyśmy mu dopiero wtedy, gdy przyprowadzi nam potencjalnego nabywcę i sfinalizujemy wspólnie transakcję podpisaniem aktu notarialnego.

Czy warto więc zaufać agentowi nieruchomości i powierzyć mu sprzedaż czy jej kupno? Zdecydowanie tak. Nie wierzysz? Sprawdź mnie! Jestem najlepszym agentem nieruchomości w Sokołowie Podlaskim. Co za tym stwierdzeniem przemawia? Fakty. Przez cztery lata prowadziłem sprzedaż mieszkań dla warszawskiego dewelopera w naszym mieście, sprzedane mieszkania w osiedlu Grunwaldzkie Ogrody w I, II i obecnie w III etapie to moja zasługa. W każdym etapie budowy oferowane do sprzedaży mieszkania były droższe na lokalnym rynku od ofert lokalnych deweloperów: w I etapie różnica na m2 wynosiła 300 zł, w II – 300 zł, w III – aż 600 zł. Efekty? 39 lokali mieszkalnych w I etapie zostało sprzedane w przeciągu roku, w II etapie ostatni lokal (z 39) został sprzedany w styczniu 2018 r., w III etapie (31 lokali) do grudnia 2018 r. sprzedano 7 mieszkań.

Na każdym spotkaniu z klientem informuję go o tym, jakie są zalety danego mieszkania, jakie moim zdaniem warto rozważyć zmiany w danym lokalu, ale też mówię, jakie ma wady i proponuję analogiczny lokal lecz bardziej ustawny czy inaczej usytuowany, dzięki czemu będzie lepiej nasłoneczniony. W moich opisach na stronie dewelopera przy poszczególnych lokalach zawsze, gdy lokal jest godny polecenia, zamieszczam informację, że polecam i dlaczego zachęcam do zakupu tego lokalu. http://grunwaldzkieogrody.pl/

***

Obecnie pracuję w najlepszym biurze nieruchomości na świecie, to RE/MAX, który posiada swoje biura w ponad 100 krajach świata. Tam pracują tylko najlepsi agenci: profesjonaliści.

Pracuję na zasadzie wyłączności. Polega to na tym, że klient powierzając mi swoją nieruchomość na sprzedaż, poleca ją tylko do obsługi przez nasze biuro, po prostu zatrudnia on swojego agenta. Nie oznacza to, że oferta jest przeze mnie blokowana i nie trafia do innych biur nieruchomości czy agentów. Wręcz przeciwnie. Ja tą ofertą dzielę się z wszystkimi biurami i agentami w Polsce. Jeżeli agent innego biura zadzwoni do mnie, że ma klienta na nieruchomość w mojej ofercie, ja takiego klienta przejmuję i gdy dojdzie do podpisania aktu notarialnego, swoim wynagrodzeniem dzielę się z tym agentem. Ponadto ofertę swojego klienta zamieszczam na ponad 20 ogólnopolskich portalach internetowych. Tak więc oferta jest widoczna i trafia do wszystkich potencjalnych nabywców nie tylko w Polsce, ale poprzez sieć naszych biur także na świecie. Klienci zadają mi często pytanie: czy sam mogę sprzedać swoją nieruchomość? Tak, może pan pominąć agenta i biuro nieruchomości i sprzedać sam, ale i tak wynagrodzenie nam należne musi pan zapłacić. Kolejne pytanie, które pada: dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo to ja ponoszę koszty marketingowe wypromowania tej nieruchomości: płacę za wykonanie baneru, który zawieszam przed lub na nieruchomości, za wydrukowane i rozkolportowane ulotki, ponoszę koszt wynajęcia profesjonalnego fotografa do wykonania sesji zdjęciowej, wynajęcia drona do wykonania zdjęć nieruchomości bądź działki z lotu ptaka, poświęcam swój czas oraz płacę z własnej kieszeni za paliwo, gdy muszę dojechać do klienta na prezentację nieruchomości. Biorę na siebie ryzyko, że gdy nie sprzedam nieruchomości nikt mi nie zwróci poniesionych kosztów. Co daję w zamian za wynagrodzenie, gdy doprowadzę do sfinalizowania transakcji? Przeprowadzam analizę rzeczoznawczą nieruchomości za którą klient nie płaci, pomagam przy obsłudze organizacji transakcji, sprawdzam stan faktyczny i prawny nieruchomości, aby uniknąć ewentualnych nieprawidłowości przy podpisywaniu umowy sprzedaży. Załatwiam za klienta formalności w urzędach: mając jego pełnomocnictwo pobieram wypis z rejestru gruntów, zaświadczenie o braku planu urządzenia lasów, zaświadczenie z planu zagospodarowania przestrzennego z informacją czy działka położona jest w strefie rewitalizacji i inne niezbędne dokumenty, aby oszczędzić czas swojego klienta. Jestem jego pitbullem, który pilnuje, aby podczas prezentacji nieruchomości sprawdzić tożsamość danego klienta i nie doprowadzić do niebezpieczeństwa narażenia mojego klienta na ryzyko utraty życia bądź majątku. Dbam więc o jego bezpieczeństwo. I najważniejsze: dbam o jego interes, gdyż reprezentuję tylko jedną stronę transakcji: mojego klienta, dlatego wkładam pełne zaangażowanie w sprzedaż jego nieruchomości. Ma on więc pewność, że nie leży w moim interesie zaniżanie wartości jego nieruchomości, lecz jak najszybsza sprzedaż po rynkowej cenie, im wyższa cena transakcji tym wyższe będzie moje wynagrodzenie. Jestem obecny przy moim kliencie do samego końca finalizacji transakcji: także przy podpisaniu aktu notarialnego. Raz w miesiącu dostaje on ode mnie raport z czynności, jakie podejmowałem celem zbycia jego nieruchomości. Informuję go na bieżąco o klientach zainteresowanych nieruchomością, którzy kontaktowali się ze mną telefonicznie.

Reasumując: jestem osobiście odpowiedzialny za cały proces promocji oraz sprzedaży Twojej nieruchomości. Jestem w 100% zaangażowanym w osiągnięcie naszego wspólnego celu, więc będę współpracował z innymi pośrednikami. Jestem kreatywnym i czynnym sprzedawcą godnym zaufania. Nie pobieram wynagrodzenia od drugiej strony transakcji. Moje wynagrodzenie jest ściśle określone w umowie i jest ono wypłacane tylko po finalizacji transakcji aktem notarialnym.

Jeżeli ten artykuł nie przekonał Cię, abyś sięgnął po telefon i zadzwonił do najlepszego agenta nieruchomości w tym mieście – do mnie, oznacza to, że nie dojrzałeś jeszcze do tego, aby zostać ekskluzywnie obsłużonym.

Gdy jednak Twój samodzielny etap sprzedaży nieruchomości przeciągnie się w czasie i uznasz, że warto skorzystać z profesjonalnego agenta, zadzwoń i sprawdź moją skuteczność i zaufaj najlepszym, tak jak zaufał mi warszawski deweloper.