Sokołów Podlaski. Park Przemysłowy – czyli "kolos na glinianych nogach"

Park PrzemysowyPark Przemysłowy to "cudowne dziecko" burmistrza, Bogusława Karakuli, o którym piano z zachwytu w regionalnych mediach, a być może już i gdzieś jakiś wiersz powstał na ten temat, czy nawet napisano trylogię o jego budowie i finansowaniu. Na temat tego "cudu Sokołowa" rozmawiamy z przyszłym burmistrzem, Marcinem Pasikiem.

– Całą swoją młodość byłem związany z cukrownią, ponieważ tam chodziłem do szkoły, w tym rejonie miasta mam wielu przyjaciół, wielu znajomych, których rodzice i dziadkowie również związani byli z cukrownią i wiem, jak oni przeżywali moment, kiedy cukrownia była likwidowana. Wydaje mi się, że do tej pory ta likwidacja nie została jeszcze przerwana. Wyremontowanie części budynków – czy inaczej: zrewitalizowanie z zewnątrz ich i wymalowanie na nich muralu – to chyba nie jest wszystko, co powinno być w nim zrobione. Park Przemysłowy to zespół budynków – enklawa – która powinna kwitnąć, dawać możliwości rozwojowe temu miastu, ludziom, przemysłowi – ja na chwilę obecną nie widzę takich możliwości. Dlaczego? Gdyż Park Przemysłowy i tworzenie murali tylko po to, żeby ktoś oglądał, jak to pięknie zrewitalizowano byłą cukrownię z zewnątrz to nie to, czego oczekują mieszkańcy. Park Przemysłowy powinien powstać po to, by na jego terenie powstawały nowe firmy produkcyjne, logistyczne, które dadzą nowe miejsca pracy, dzięki którym do budżetu miasta będą wpływać pieniądze. Oglądanie pomalowanych ścian. czym chwali się Bogusław Karakula – nawet gdyby były one malowane złotem – to nie jest to, czego oczekują mieszkańcy cukrowni.
Pamiętam, jak osiem lat temu ukazał się artykuł na stronie sokolowpodl.pl w którym burmistrz wypowiadał się, że w poszukiwaniu przez niego nowych rozwiązań dla zagospodarowania terenów poprzemysłowych z delegacją Urzędu Miasta udał się na wyjazd studyjny do Parku Przemysłowego na Słowacji. Nie wiem w jakich parkach przemysłowych był Bogusław Karakula ze świtą z sokołowskiego magistratu, ponieważ oglądając pierwszy park (jaki się wyświetla) – czyli Park Przemysłowy Poprad, całkiem inaczej to wygląda niż stworzone przez niego "cudo" w Sokołowie Podlaskim.
Artykuł ukazał się 24 września 2010 roku pod tytułem "Od pomysłu do przemysłu – sokołowska cukrownia".

Najważniejsze wypowiedzi Bogusława Karakuli:
(...) W poszukiwaniu nowych rozwiązań dla zagospodarowania terenów poprzemysłowych po likwidowanej cukrowni, delegacja Urzędu Miasta wraz ze mną odbyła wyjazd studyjny do parków przemysłowych na Słowacji. Jego celem było pozyskanie wiedzy i materiałów na temat organizacji, finansowania i funkcjonowania parków przemysłowych i technologicznych na Słowacji, jako podstawy dla budowy analogicznego projektu na terenie naszego miasta. Wizyta w parkach, wzorcowo funkcjonujących według zróżnicowanych modeli organizacyjnych, prawnych i finansowych, potwierdziła zasadność realizacji pomysłu utworzenia przez miasto terenów inwestycyjnych jako zachęty dla potencjalnych inwestorów. Nie było jeszcze wówczas decyzji czy będziemy realizować ten projekt na terenach niezabudowanych (brane były pod uwagę grunty pozyskane od Skarbu Państwa przy ul. Oleksiaka Wichury), czy też na terenach poprzemysłowych cukrowni. (...)
(...) I w tym momencie postawiłem na swoje „być albo nie być”: wystąpiłem do Rady Miejskiej o wyrażenie zgody na utworzenie Parku Przemysłowego Sokołów na terenach nie swoich, bo póki co należących do Krajowej Spółki Cukrowej i za nie swoje pieniądze, pochodzące z Regionalnego Programu Rozwoju Województwa Mazowieckiego. Dzisiaj przyznaję, że był to pomysł równie dobry, co trudny do realizacji i pewnie dla niektórych niewykonalny z powodów formalnych: uzyskanie prawa do dysponowania majątkiem na etapie składania wniosku o dofinansowanie, opracowanie biznesplanu, dostosowanie właściwej formy organizacyjnej i prawnej przyszłego parku i oczywiście olbrzymia skala finansowa całego przedsięwzięcia. W efekcie wszystkie trudności okazały się skuteczną motywacją dla mnie do pokonywania kolejnych etapów – trudnych negocjacji, ciągle zmienianych warunków uzyskania prawa do gruntu i nieustannych zmian w składzie zarządu Krajowej Spółki Cukrowej. W tym przypadku mój upór i konsekwencja popłaciły, i to nie byle jaką kwotą: 22 miliony dofinansowania z przeznaczeniem na realizację projektu „Park Przemysłowy Sokołów Podlaski” o wartości całkowitej 28 milionów złotych. (...)

Czy faktycznie upór Karakuli popłacił? Ciekaw jestem, komu? Bo chyba nie mieszkańcom cukrowni ani miasta. Jak wygląda dzisiaj Park Przemysłowy? U nas mamy z jednej strony – z zewnątrz budynku mural, z drugiej zaś – zaniedbaną, łuszczącą się ścianę budynku. To tak jak owinięty w ładny papierek niesmaczny cukierek.
Nie wierzę w to, że mieszkańcy cukrowni są dumni z Parku Przemysłowego. Mówiło się o zatrudnieniu 200-300 osób. Chyba inaczej to Bogusław Karakula rozumiał rozmawiając z mieszkańcami, bo my wszyscy rozumieliśmy że 200 nowych miejsc pracy powstanie, a tam jest tylko część przeniesionych firm z innych rejonów miasta (to przedsiębiorcy, którzy prowadzili już w naszym mieście swoje firmy) plus lokalny przedsiębiorca, który otworzył Park Handlowy, który nie jest przecież Parkiem Przemysłowym. To odrębny park, który prywatny inwestor wybudował na wykupionych od miasta pocukrowniczych terenach. Ludzie startujący z KWW Bogusława Karakuli podkreślają na każdym kroku, że Park Przemysłowy przynosi co roku dochód dla miasta w wysokości 500 000 zł. Drodzy Mieszkańcy, przynosi dochód w postaci 500 tys. zł w postaci podatków, ale to jest żadna łaska, ponieważ w czasach, gdy cukrownia funkcjonowała i budynki należały do Krajowej Spółki Cukrowej podatek do miasta co roku wpływał w wyższej wysokości niż w tym momencie wpływa od przedsiębiorców. Dlatego w interesie miasta byłoby lepiej, gdyby nie powstał tam ten twór o nazwie Park Przemysłowy, a obiekty były zarządzane nadal przez KSC. Wówczas mielibyśmy mniej wydatków z tym związanych i większe wpływy z tytułu podatku do budżetu miasta.

Szanowni Mieszkańcy, podatek każdy przedsiębiorca musi płacić i nie ma czym się tutaj chwalić, gdyż przy obecnej działalności Park Przemysłowy jest deficytowy i przynosi straty a nie zyski.
Rodzi się więc pytanie: czy Park Przemysłowy sam się utrzymuje? Czy zarabia na siebie? Człowiek pełniący obowiązki kierownika Parku Przemysłowego Sokołów Podlaski otrzymał wynagrodzenie z tego tytułu za rok: 2015 w wysokości 56 585,26 zł, za 2016 rok było to już 65 972,42 zł, za rok 2017 aż 68 977,32 zł. Co roku były więc podwyżki, w jednym roku aż o ponad 9 tys. zł! Czyżby park tak cudownie na siebie zarabiał?
W uchwale Rady Miasta Sokołów Podlaski z 19 grudnia 2017 roku radni "klepnęli" wprowadzenie zmian w budżecie miasta w roku 2017 ustalając dotację dla zakładu budżetowego "Park Przemysłowy", która umożliwia wywiązanie się z płatności z tytułu podatku oraz opłaty za trwały zarząd.
Stan środków pieniężnych na koncie "Parku Przemysłowego" na dzień 31 grudnia 2016 r. był deficytowy i wynosił in minus – 17 600 zł, przychody zaplanowane były na kwotę 651 967 zł, koszty planowane wyniosły 637 367 zł, dotacja z budżetu miasta – 195 000 zł!
A ile poszło pieniędzy na pozostałych pracowników, zatrudnionych przy administrowaniu tym parkiem? Nie ma szczegółowych sprawozdań zamieszczonych w BIP Miasta Sokołów Podlaski ani co do ilości zatrudnienia pracowników na tym obiekcie, ani kosztów z tym związanych. W ogóle nie wiadomo, jakie są zyski, a jakie wydatki prowadzenia działalności tej jednostki. Wie to tylko Bogusław Karakula.
Należałoby wyliczyć także, ile czasu upłynie nim ta inwestycja pod nazwą Park Przemysłowy się zwróci: ile zostało zainwestowanych w nią pieniędzy i to z dofinansowaniem zewnętrznym. Tym bardziej, że miasto musiało wnieść wkład własny na remont, ale także na zakup tych budynków i placu.
Czy stać jest mieszkańców na utrzymanie takiego tworu z pieniędzy podatników? Bo to oni płacą podatki do budżetu miasta.
Mieli być ponoć Chińczycy, czy też Wietnamczycy, miała być firma z Hiszpanii, ostatnio podobno to "cudo" oglądali Amerykanie z ambasady, ale jakoś nikt nie jest zainteresowany inwestowaniem w tym cudownym Parku Przemysłowym. Nie tak to powinno wyglądać. Żeby kogokolwiek z zewnątrz zainteresować tym tworem, najpierw trzeba stworzyć odpowiednią infrastrukturę drogową w mieście, aby taki inwestor mógł dojechać do tego parku. Bez tego ani rusz. A jakie są drogi w mieście i przy Parku Przemysłowym – każdy widzi. Są odstraszające, a nie zachęcające do inwestowania. Druga rzecz: nikt tam nie chce inwestować bo nie ma ku temu przychylności władz. Widać to jak na dłoni po firmie lokalnej, która duże centrum logistyczne woli wybudować w Kowiesach, w gminie Bielany, niż na terenie parku w Sokołowie. Trzeba myśleć z wyprzedzeniem, długofalowo, co będzie za lat kilka. A na dzisiaj wygląda to tak: obiekt jest w części wyremontowany, z zewnątrz wyremontowany, w środku gdzieniegdzie zrobione, niektóre budynki wcale niezrobione. Od zewnątrz jest ładnie – od wewnątrz – obraz nędzy i rozpaczy! Tak wygląda rewitalizacja w wykonaniu Bogusława Karakuli.
W wykazie przedsięwzięć przedstawionych w zamierzeniach Miasta w ramach perspektywy 2016 – 2020 – widnieje zapis: kontynuacja budowy Parku Przemysłowego. Rodzi się pytanie: ile jeszcze kasy pochłonie to deficytowe "cudo" z budżetu miasta? Ile pieniędzy podatników zostanie jeszcze "wyrzuconych w błoto"?
Moim zamierzeniem jest doprowadzenie do tego, by mieszkańcy byli dumni z tego miasta, by Sokołów kwitł oraz żeby młodzi ludzie mieli do czego wrócić.
Dziękuję za rozmowę i życzę zwycięstwa w wyborach.

 

Zobacz także