Przez szkiełka naczelnego. Zaczyna się brutalna walka o burmistrzowski stołek

REC 021Kampania wyborcza powoli zaczyna się rozkręcać. Już na początku kampanii jeden z kandydatów startujący w wyborach i ubiegający się o fotel burmistrza Sokołowa Podlaskiego, Włodzimierz Nowotniak, startujący z własnego komitetu wyborczego, aktywny członek PiS (obecnie jest przewodniczącym zarządu i pełnomocnikiem Prawa i Sprawiedliwości w Gminie Sabnie), 30 sierpnia na konferencji prasowej zorganizowanej przed Urzędem Miasta ostro skrytykował swojego partyjnego kolegę, obecnego burmistrza, Bogusława Karakulę, dając mu czerwoną kartkę. Wytknął mu zadłużenie miasta na kwotę ponad 36 mln zł, zarzucił obecnemu burmistrzowi umorzenia podatkowe dla mieszkańców na kwotę ponad 2,1 mln zł, skrytykował zaciągnięcie kredytu na 6 mln zł w bieżącym roku. Odniósł się również do Parku Przemysłowego, budowy obwodnicy, przebudowy stadionu miejskiego, samochodów jakimi poruszają się pracownicy spółek miejskich oraz przywrócenia linii kolejowej na trasie Sokołów Podlaski – Siedlce.

Na razie jako jedyny z kandydatów otwarcie skrytykował dwudziestoletnie rządy miastem swojego partyjnego kolegi. I należy pogratulować mu odwagi.

Mnie osobiście nurtuje co innego. Czyżby w strukturach Prawa i Sprawiedliwości – na szczeblu powiatowym – pojawiły się jakieś rysy i tarcia? A może i tutaj partia postanowiła zastosować "dobrą zmianę" i wymienić burmistrza na młodszego i bardziej wykształconego? Obecny burmistrz, Bogusław Karakula to jednak człowiek zasłużony, odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, wieloletni członek partii. Nie można go ot tak sobie, pstryknięciem palca odsunąć od kandydowania. On także ubiega się o reelekcję z własnego komitetu. Prawicowy elektorat teraz będzie miał ogromny dylemat: czy poprzeć 61. letniego dwadzieścia lat urzędującego burmistrza czy dać szansę młodemu, 39. letniemu kontrkandydatowi? Obaj z tej samej partii i – moim skromnym zdaniem – ten młodszy z większą szansą przebicia u partyjnej wierchuszki.
No cóż, musimy poczekać, czy partyjny kolega Włodzimierza Nowotniaka odniesie się publicznie do stawianych mu zarzutów czy "schowa głowę w piasek". Bynajmniej ta kampania wyborcza zapowiada się bardzo ciekawie. Widząc, jak "młody pisowski wilczek" poczyna – nie mając żadnego respektu dla starszego kolegi – to jeszcze nie raz "kubły pomyj" zostaną wylane w tej kampanii. I kto by pomyślał, że członkowie partii rządzącej będą tak zaciekle między sobą rywalizować o "koryto" w miejskim magistracie.